RSS
środa, 25 sierpnia 2010
Podziękowania


To będzie krótka notka. Do spraw sportowych i pytań zadawanych w komentarzach wrócę niedługo. Muszę się uporać ze wszystkimi sprawami służbowymi, a tych coraz więcej. Głównie w koszykówce...

Przede wszystkim dziękuję kibicom! Dziękuję serdecznie za tłumne przybycie na hale, by dopingować Polaków. Jestem szczęśliwy, bo wszyscy krytykowali PZKosz i moją osobę za zły wybór miast i aren, w których rozgrywaliśmy mecze kwalifikacji EuroBasketu 2011. Siedem tysięcy - to jest średnia widzów z każdego meczu. Oglądalnośc w TVP Sport była rekordowa i to także nasz sukces. Koszykówka żyła latem w naszym kraju i było to czuć. Liczby mówią same za siebie.

Dziękuję także OZKosz-om, bez których organizacja tych meczów byłaby niemożliwa. Przedstawicielom miast, sponsorów ale przede wszystkim dziękuję za ogromną pracę pracownikom biura Polskiego Związku Koszykówki, współpracownikom PZKosz, TVP i innym naszym partnerom medialnym i firmom zewnętrznym, które nam pomagały.

Jeszcze raz serdeczne dzięki!
piątek, 20 sierpnia 2010
Wracam, po krótkiej przerwie...

Niektórzy już sądzili, że to koniec mojego bloga, ale nic bardziej mylnego. Po prostu stało się to o czym pisałem we wpisie pierwszym. Nawał obowiązków uniemożliwia mi regularne pisanie. A do tego doszły jeszcze krótkie wakacje więc wybaczcie Państwo, że nic nie było do poczytania....

Działo się wiele, ale chciałbym się najpierw odnieść do bloga, a raczej do komentarzy. Kilka osób odradzało mi pisanie bloga właśnie ze względu na nie... Ja się krytyki nie boję, a nawet uważam, że jest ona niezbędna szczególnie jeżeli się pełni funkcję polityka czy prezesa związku sportowego. Wszystko przyjmuje do siebie, nie jestem nieomylny, ale proszę jedynie by wyrażać swoje opinie w języku takim, jak robi to zdecydowana większość internautów, czyli kulturalnym.

Tak swoją drogą... nie pisałem nic i nasi koszykarze wygrali dwa mecze z rzędu. Może to więc coś znaczy :-) Ale tak na poważnie, często słyszę, że kibice mają pretensję do Igora Griszczuka, także tu na blogu. Pisałem wielokrotnie i powtórzę to raz jeszcze - trener ma pełne zaufanie i na rozliczenie przyjdzie czas po zakończeniu kwalifikacji. Koszykówka to taka piękna gra, że na wygrane i przegrane składa się wiele czynników i winić za porażkę tylko trenera, czy nagradzać go za zwycięstwa byłoby niesprawiedliwie. Poczekajmy więc. Przed nami mecz z Portugalią. Ktoś powie spacerek. A ja powiem tak, to jest bardzo ważny mecz. Być może kluczowy. Po dwóch zwycięstwach nie możemy uwierzyć, że jesteśmy mistrzami świata. Wciąż zdarzają się nam błędy. Po drugie, to jest mecz przed superważnymi spotkaniami z Bułgarią i Belgią.

Nie ma mowy o braku koncentracji, rozluźnieniu. Atmosfera musi być fantastyczna, ale odpuszczać nie wolno już do końca. Wciąż jest szansa na pierwsze miejsce w grupie i ja wierzę, że na koniec trener Griszczuk wszystkim krytykom po prostu pokaże tabele wyników. Nie będzie musiał nic mówić. Mam świadomość, że hasło “bronią go wyniki” jest w polskiej koszykówce trochę ironiczne... ale jednak bronią :-)

Na koniec taka moja refleksja. Może sportowo nie jesteśmy mistrzami świata, ale pod względem organizacyjnym naprawdę dajemy sobię radę . Obecnie jestem z kadrą w Portugalii, byłem też w Gruzji i wiem jak było w Bułgarii. Naprawdę organizacyjnie między nami, a tymi krajami jest przepaść. Widzą to trenerzy, koszykarze, widzą to także pracownicy związku. Cieszę się, że PZKosz jest w stanie zapewnić - przede wszystkim mediom - takie warunki do pracy, jakich próżno szukać w większości krajów Europy. Oczywiście, za chwilę rozpoczną się śmiechy i drwiny. Panowie dziennikarze zapraszam więc na mecze koszykówki do Europy, by na własne oczy się przekonać o tym, że to co u nas jest standardem tutaj jest luksusem. A problemy niektórych polskich dziennikarzy tutaj zostałyby skwitowane szyderczym uśmiechem i lekceważeniem. Na szczęście pracownicy PZKosz odnoszą się do nich na poważnie i robią wszystko by każdy problem był jak najszybciej rozwiązany oraz napoje rozdawane w pokoju mediów też były odpowiednio schłodzone w upalne dni. A będzie jeszcze lepiej, zapewniam...
sobota, 07 sierpnia 2010
Bez hurraoptymizmu, ale radośnie

 

Po meczu z Portugalią wszyscy odetchnęliśmy z ulgą. To uczucie towarzyszyło mi bardziej niż gdybym napisał, że jestem szczęśliwy. Dlatego też ten wpis jest dwa dni po meczu, a nie od razu… Już na spokojnie, na chłodno...


Trochę jestem jednak zmartwiony brakiem Krzyśka Szubargi. Ale tylko ktoś wysoce nierozważny może oceniać go na podstawie statystyk. Krzysiek jest bardzo ważnym ogniwem naszej ekipy i jego brak to poważne osłabienie. Wierzę jednak w powołanego w ostatniej chwili Kamila Chanas i mądrość trenera Igora Griszczuka, który na pewno poukłada grę naszej drużyny tak by brak Szubiego był, jak najmniej widoczny.


Odetchnąłem z ulgą po raz drugi, jak dostałem smsa z wynikiem Belgi z Gruzją. Chociaż wciąż się zastanawiam, czy to dobrze, czy źle. Ta Belgia może się okazać mocna i sporo nam namieszać. A to może stworzyć bardzo niekomfortową sytuację w grupie, gdzie o awans będą się biły aż cztery zespoły.


Teoria, teorią, ale my teraz mamy przed sobą drugi wyjazd. Drugi i chyba ostatni superważny. Z Portugalią wygrać powinniśmy, a w Belgii mam nadzieję, że zagramy już tylko po to, by przypieczętować awans. W Bułgarii więc wygrać należy po to by zapewnić sobie względny spokój i wygrywać wszystko u siebie.


Kibice zaczepiają mnie poprzez e-mail, czy tu na blogu, bym zasugerował coś trenerowi, zmienił jego podejście do niektórych zawodników. Drodzy kibice! Bardzo szanuję wasze zdanie i opinię, ale musimy zaufać trenerowi, to jest jego zespół i on za nią odpowiada. Za zwycięstwa i porażki. Byłbym naprawdę niepoważny, gdybym nakazywał czy sugerował cokolwiek trenerowi Griszczukowi. Ja nie jestem od tego. Was proszę o to samo. Zarząd PZKosz zaufał trenerowi Griszczukowi, zaufajcie mu także Wy. Wierzę w niego, wierzę w jego zawodników - nie tylko jako prezes, jako kibic koszykówki także. Pozostaje mi trzymać kciuki i proszę o to wszystkich kibiców w Polsce. Ten mecz musimy wygrać!


Tym razem bezpośredniej transmisji w TVP Sport nie będzie, ale będzie za to retransmisja o 21:20. Zapraszam więc na specjalny serwis dedykowany reprezentacji Polski - www.koszkadra.pl.

czwartek, 05 sierpnia 2010
Między Gruzją a Portugalią

Niestety nie udało się wygrać w Gruzji. Przyczyn porażki jest wiele, ale nie ma się już co rozwodzić nad tą przegraną. Było źle, ale od analizowania przyczyn jest trener Igor Griszczuk, a nie ja. To był słaby mecz, ale pastwienie się nad naszymi koszykarzami będzie niesprawiedliwe. Jedna porażka nie sprawi, że nie awansujemy do EuroBasketu 2011. Musimy jednak poprawić naszą grę.

 

I nie tylko Marcin Gortat. Bo to nie przez Marcina Gortata przegraliśmy ten mecz. Przegraliśmy bo byliśmy słabsi. Teraz mamy przed sobą mecz z Portugalią i po prostu musimy go wygrać.

 

Jeszcze co do Marcina Gortat. Proszę się nad nim nie pastwić. Szczególnie media, które tak bardzo lubią słuchać Marcina, bo on jest świetnym rozmówcą. Ale nie obarczajmy go winą za tę porażkę. Mam taką samą nadzieję, jak Łukasz Cegliński dziennikarz "Gazety Wyborczej", który na swoim blogu napisał - "Obyśmy w czwartkowym meczu z Portugalią zobaczyli innego Gortata. Dominującego koszykarza, który jest defensywnym kręgosłupem drużyny i kluczowym zawodnikiem ataku. Koszykarza, bez którego dobrej gry awans na mistrzostwa Europy nie będzie możliwy". Proszę jednak nie zapominać, że Marcin Gortat nie wygra bez Maćka Lampe, Tomka Kelatiego, Krzyśka Szubargi, Łukasza Koszarka, Filipa Dylewicza i pozostałych - nie mniej ważnych - zawodników naszej kadry.

 

Portugalia jest zespołem słabszym, ale nie słabym. Wierzę jednak, że będzie to czas odrodzenia polskiej reprezentacji i naszej lepszej gry. Początek drogi do EuroBasketu 2011.

 

Zapraszam do Bydgoszczy, a tych którzy nie mogą przed ekrany TVP Sport w czwartek od godziny 20:00.

poniedziałek, 02 sierpnia 2010
Powitanie z Gruzji

 

Na początek wypada się przedstawić. Nazywam się Roman Ludwiczuk i jestem senatorem RP, oraz Prezesem Polskiego Związku Koszykówki. Chciałem Państwa serdecznie powitać na moim blogu. Będzie on traktował głównie o koszykówce, która jest moją największą pasją, ale również o polityce i moim ukochanym Wałbrzychu. Z zamiarem stworzenia bloga nosiłem się od dawna, ale nawał obowiązków był dla mnie zawsze dobrym wytłumaczeniem.

 

Teraz uznałem, że jest odpowiedni czas by go stworzyć. Skończyła się kampania prezydencka, ale rozpoczyna inne, bardzo ważne wydarzenie dla mnie - kwalifikacje do mistrzostw Europy koszykarzy EuroBasket 2011 na Litwie.

 

Razem z reprezentacją Polski jestem w Gruzji. Przyjechałem tutaj nie tylko po to by obejrzeć mecz, czy samemu patrzeć, jak przygotowuje się nasza kadra do meczów. Bo do Igora Griszczuka zaufanie mam pełne, a dyscyplina zespołu obowiązuje wszystkich, mnie również i to Igor jest szefem tutaj na miejscu. W Tbilisi spotkałem się z prezydentem i sekretarzem generalnym gruzińskiej federacji, z którym rozmawialiśmy o koszykówce w Gruzji i Polsce, w szczególności o koszykówce młodzieżowej i o wydarzeniach związanych z FIBA Europe. Na kontynuację naszych rozmów umówiliśmy się w Łodzi, kiedy Gruzja będzie grała mecz u nas.

 

Chciałem jeszcze odnieść się do tak szumnie opisywanego w mediach lotu (braku czarteru). Lot trwał nieco ponad 5 godzin. Łącznie z odprawami na lotniskach spędziliśmy około sześciu i pół godziny. Dla kadrowiczów na pewno niezbyt korzystna była podróż autokarem w piątek przed wylotem do Gruzji. Problemem nie był jednak czarter droższy o kilkadziesiąt tysięcy złotych od lotu rejsowego, a bezpieczeństwo. LOT nie był w stanie dać nam żadnego samolotu w tym terminie. A 23-osobowy samolot prywatnych linii lotniczych, tzw. taksówek powietrznych, nas nie przekonywał. Takie stanowisko przedstawiliśmy trenerowi reprezentacji i on się z nami zgodził. Uznaliśmy, że nie będziemy ryzykować 7-godzinnego lotu z przerwą na tankowanie, samolotem, który nie wiadomo w jakim jest stanie technicznym i kto tak naprawdę go pilotuje. To jest za poważna sprawa.

 

Ogromnym nadużyciem byłaby interpretacja tych słów w kontekście 10 kwietnia. Absolutnie nie ma to punktu odniesienia. Ale tamta sytuacja czegoś powinna nas wszystkich czegoś nauczyć. A dla mnie bezpieczeństwo reprezentacji Polski jest na pierwszym miejscu.

 

Myślę, że to wyczerpuje temat czarteru. Przestańmy się już na tym skupiać. Dzisiaj czeka nas trudny, ale wierzę, że  zwycięski mecz. Przeciwko sobie mamy bardzo dobrą drużynę, której większość gra poza granicami Gruzji, łącznie z NBA oraz fanatyczną 11-tysięczną publiczność.

 

Trzymajmy kciuki za naszych koszykarzy. Przypominam, że mecz można zobaczyć na żywo w TVP Sport od 16:55.